Magia świąt na Jarmarku Bożonarodzeniowym

Od 17 listopada można próbować smakołyków na Jarmarku Bożonarodzeniowym. Jednak pisanie w listopadzie o świętach, nie wydawało mi się odpowiednie, stąd też dopiero dzisiaj będzie o Jarmarku.


Myślę, że o Jarmarku na rynku we Wrocławiu to słyszał prawie każdy. Z roku na roku jarmark jest coraz większy i większy, a w tym roku po raz pierwszy iluminacje świąteczne dotarły, aż na Plac Solny. Niemniej jednak Jarmark nie traci na swoim uroku i jest po prostu piękny. Zachwyca magią świateł i kolorów.

Bajkowy Lasek to miejsce dedykowane najmłodszym, a może nie tylko najmłodszym? W każdym razie w tym miejscu można posłuchać bajek oprawionych wizualnie i dźwiękowo.

Na Jarmarku można kupić prezenty świąteczne dla rodziny, spróbować dobrej jakości serów, win, wędlin, a nawet oscypka z żurawiną. Mnie co roku urzekają wyroby z czekolady w kształcie serca ze świątecznymi dedykacjami.

Największą atrakcją Jarmarku jest oczywiście grzane wino i gorąca czekolada w świątecznych kubach.

Podczas Jarmarku na rynku jest niewątpliwie tłoczno, zwłaszcza w weekend. Nie ma co się dziwić, ponieważ co roku dekoracje są takie piękne i magiczne, że można od razu poczuć magię Świąt. Warto wybrać się na spacer po Jarmarku, napić się grzanego wina i potrzymać za ręce (w wersji romantycznej). Jeśli ktoś nie ma drugiej połówki, to można wybrać się z przyjaciółmi, czy rodziną.

Poza tym niedługo na rynku zapali się choinka, w tym roku jest inna niż w latach poprzednich, cała biała. Na razie nie podoba mi się szczególnie, może zapalona, będzie ładniejsza.

Z tego, co słyszałam, to Jarmark jest szeroko reklamowany nie tylko we Wrocławiu, więc jeśli ktoś z bliższych, bądź dalszych okolic Wrocławia zastanawia się nad odwiedzeniem Jarmarku Bożonarodzeniowego, to warto się wybrać.

Jarmark w zeszłym roku

Dla porównania zdjęcie poniżej zrobiłam rok temu, aż ciężko uwierzyć, że to już prawie rok minął. Mam wrażenie, że czas leci szybciej i coraz szybciej. Pamiętam, jak śmiałam z powodzenia koleżanki w liceum. Przed 18-tką ciągle powtarzała, że „do 18-tki się dłuży, a potem to czas zapier*dala”. Teraz to powiedzenie, nie wydaje mi się już tak śmieszne, jak wówczas.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.